Sezon na wiosenne porządki co prawda już za nami, jednak muzyczny światek nie przestaje ostatnio zaskakiwać świeżymi przemeblowaniami w łonie znanych i cenionych zespołów. Myslovitz bez Rojka, wrocławski koncert Queen z nowym wokalistą. Czy słowik bez głowy jest w stanie śpiewać równie pięknie?
Specjalnie dla tych, którzy omijają amfiteatr szerokim łukiem i nie włączają telewizyjnej „Jedynki” w trakcie opolskiego festiwalu, piszemy „dlaczego warto wybrać się na OFF Festival?”, oddalony w linii prostej po torach zaledwie o 105 kilometrów.
Nigdy nie byłem specjalnym fanem koncertów i nadal nie jestem. Nie jestem zwolennikiem „zbiorowego” (czyt. masowego) uczestnictwa w wydarzeniach muzycznych, bowiem mocno zaburza ono moją percepcję i specyficznie rozumianą łączność pomiędzy mną a wykonawcą. Jestem więc muzycznym purystą, który konsekwentnie i świadomie omija pojawiające się wydarzenia muzyczne, które często przypominają farsę naprutych „fanów”, którzy przychodzą na koncerty, by coś „zamanifestować”, a najczęściej jest to manifestacja nieumiejętności spożywania alkoholu.
Tego można było się spodziewać. Wolta stylistyczna jaką zafundowała Monika Brodka na swojej nowej płycie, mnie osobiście nie dziwi. Od dłuższego czasu obserwuje się powolną metamorfozę wokalistki chociażby w aspekcie zewnętrznym.
Kiedy po raz pierwszy usłyszałem Hooligan Night wiedziałem już, że nie da się przejść obok tego projektu obojętnie. Elektryzujące brzmienie nawiązujące do punk rocka, electro i popu w połączeniu z niewątpliwie charyzmatyczną wokalistką Ruby Blues potrafi zarówno uwieść, a zarazem pobudza świeżością i niesamowitą energią.