Takim filmem jest, m.in. „Przypadek” Krzysztofa Kieślowskiego, mimo że żadnej znaczącej nagrody filmowej nigdy nie zdobył. Jednak jego wybitność nie polega tylko na zagranicznym uznaniu, ale samej wielowymiarowej historii i sposobie jej opowiedzenia, która jest zarówno uniwersalna, jak i bardzo polska.
Krzysztof Kieślowski nakręcił „Przypadek” w 1981 roku, jednak z powodów politycznych stał się tzw. „półkownikiem” i na ekrany trafił dopiero sześć lat później, zdobywając nagrody za scenariusz i najlepszą rolę męską na festiwalu w Gdyni.
Film składa się z trzech wariantów jednej historii, opowiadającej o życiu młodego studenta medycyny Witka Długosza (wielka rola Bogusława Lindy), który biegnie do pociągu relacji Łódź – Warszawa. To, czy na niego zdąży, będzie warunkować kształt jego dalszego życia. Kieślowski posługując się ciekawą figurą narracyjną zadaje pytanie, do jakiego stopnia przypadek wpływa na nasze życie i kształtuje postawy życiowe.
Drugim dnem tego filmu jest Polska. Sam bohater, jego dzieciństwo, wybory i dylematy moralne związane z poszczególnymi wariantami życiorysu są uwikłane w wydarzenia polityczne. Witek przychodzi na świat podczas wydarzeń Poznańskiego Czerwca w 1956 roku, jako dziecko traci najlepszego przyjaciela wskutek nagonki antyżydowskiej w 1968 roku. Wreszcie w finałach prezentowanych wariantów jego życia odbija się sierpień 1980 roku. Także losy Witka, w zależności od tego, czy zdąży do pociągu, postawią go po różnych stronach walki politycznej w PRLu, co staje się portretem postaw politycznych Polaków, od zaangażowania po bierność, która nie zawsze popłaca.
Na samym końcu jest jeszcze sam Witek, który uosabia nie tylko dylematy swojego pokolenia, ale jest kimś na kształt everymana. Młodego człowieka, wchodzącego w dorosłe życie, nie mającego do końca pojęcia co do drogi, którą należy obrać.
Poza świetnym scenariuszem i rolą Lindy na uwagę zasługują role Zapasiewicza a przede wszystkim Tadeusza Łomnickiego. Do historii polskiego kina przeszedł także motyw przewodni autorstwa Wojciecha Kilara i cytat „pamiętaj, że nic nie musisz”, który Witek Długosz usłyszał od swojego ojca.
Z dzisiejszej perspektywy „Przypadek” należy nie tylko do najlepszych filmów z okresu kina moralnego niepokoju, ale polskiego i europejskiego kina w ogóle. Do fascynacji „Przypadkiem” przyznaje się niemiecki reżyser Tom Tykwer, który w podobny sposób opowiedział historię w swoim filmie „Biegnij Lola, biegnij” z 1998 roku. Ten sam, który w 2002 roku nakręcił „Niebo” według scenariusza Kieślowskiego i Piesiewicza. Wpływ przede wszystkim „Przypadku” oraz innych filmów Kieślowskiego można dostrzec także w trylogii Alejandro Gonzaleza Inarritu („Amores perros”, „21 gramów” i „Babel”).
Krzysztof Kieślowski nakręcił „Przypadek” w 1981 roku, jednak z powodów politycznych stał się tzw. „półkownikiem” i na ekrany trafił dopiero sześć lat później, zdobywając nagrody za scenariusz i najlepszą rolę męską na festiwalu w Gdyni.
Film składa się z trzech wariantów jednej historii, opowiadającej o życiu młodego studenta medycyny Witka Długosza (wielka rola Bogusława Lindy), który biegnie do pociągu relacji Łódź – Warszawa. To, czy na niego zdąży, będzie warunkować kształt jego dalszego życia. Kieślowski posługując się ciekawą figurą narracyjną zadaje pytanie, do jakiego stopnia przypadek wpływa na nasze życie i kształtuje postawy życiowe.
Drugim dnem tego filmu jest Polska. Sam bohater, jego dzieciństwo, wybory i dylematy moralne związane z poszczególnymi wariantami życiorysu są uwikłane w wydarzenia polityczne. Witek przychodzi na świat podczas wydarzeń Poznańskiego Czerwca w 1956 roku, jako dziecko traci najlepszego przyjaciela wskutek nagonki antyżydowskiej w 1968 roku. Wreszcie w finałach prezentowanych wariantów jego życia odbija się sierpień 1980 roku. Także losy Witka, w zależności od tego, czy zdąży do pociągu, postawią go po różnych stronach walki politycznej w PRLu, co staje się portretem postaw politycznych Polaków, od zaangażowania po bierność, która nie zawsze popłaca.
Na samym końcu jest jeszcze sam Witek, który uosabia nie tylko dylematy swojego pokolenia, ale jest kimś na kształt everymana. Młodego człowieka, wchodzącego w dorosłe życie, nie mającego do końca pojęcia co do drogi, którą należy obrać.
Poza świetnym scenariuszem i rolą Lindy na uwagę zasługują role Zapasiewicza a przede wszystkim Tadeusza Łomnickiego. Do historii polskiego kina przeszedł także motyw przewodni autorstwa Wojciecha Kilara i cytat „pamiętaj, że nic nie musisz”, który Witek Długosz usłyszał od swojego ojca.
Z dzisiejszej perspektywy „Przypadek” należy nie tylko do najlepszych filmów z okresu kina moralnego niepokoju, ale polskiego i europejskiego kina w ogóle. Do fascynacji „Przypadkiem” przyznaje się niemiecki reżyser Tom Tykwer, który w podobny sposób opowiedział historię w swoim filmie „Biegnij Lola, biegnij” z 1998 roku. Ten sam, który w 2002 roku nakręcił „Niebo” według scenariusza Kieślowskiego i Piesiewicza. Wpływ przede wszystkim „Przypadku” oraz innych filmów Kieślowskiego można dostrzec także w trylogii Alejandro Gonzaleza Inarritu („Amores perros”, „21 gramów” i „Babel”).
Zobacz film za darmo. Więcej: http://kulturalne.opole.pl/wszystkie-wydarzenia/details/1666-przypadek.




