Partnerzy




Filmowi amanci to bliscy mi bohaterowie

Napisany przez  Makek czwartek, 10 marca 2011 13:17
Oceń ten artykuł
(25 głosów)

Rozmowa z Romanem Szczepankiem wokalistą zespołu Miss Polski, znanym również z dokonań solowych jako Graftmann.

1. Chcesz być jak James Bond. To kokieteria, przemyślany image, czy rzeczywiście utożsamiasz się z typem mężczyzny, który „pije, nie tańczy”?

Bardziej podobają mi się mężczyźni, którzy nie umieją tańczyć, niż podrabiani Latynosi z telewizji. Facetom bardziej do twarzy z butelką whisky albo rewolwerem. Filmowi amanci to bliscy mi bohaterowie, ale jakby przyjrzeć się im z bliska, zdecydowana większość z nich nie podrywała kobiet na taniec. Liczy się przede wszystkim urok osobisty. W piosence „Być jak James” punktem wyjścia jest postać Jamesa Bonda, jako ikony popkultury. Nigdy nie byłem specjalnym fanem filmów z tej serii, ale interesujące było dla mnie to, że przetrwała od lat 60. do dzisiaj i główne role grało kilku różnych aktorów, którzy byli wymieniani na młodszych, gdy poprzednicy zaczynali siwieć albo na ich twarzy pojawiały się pierwsze zmarszczki. Filmowy agent 007 musiał być zawsze w sile wieku. Stąd pomysł na lekko ironiczny tekst z perspektywy Jamesa Bonda na emeryturze, który swoje już zrobił i może w końcu odpocząć. Dzisiaj brak już takich bohaterów. Ciągle powstają kolejne wcielenia Batmana, Supermana, czy właśnie Bonda. Powinniśmy poszukać nowych idoli, ale oczywiście na miarę tych z dawnych lat, bo współczesność ma w tej kwestii niestety niewiele do zaoferowania.

2. Skąd pomysł na to, żeby opowiadać historie, ubierając je w popkulturowe motywy?
To w zasadzie nie jest pomysł, tylko moja niepohamowana skłonność do popkulturowych nawiązań. Interesuje mnie pop kultura, żyję w czasach jej dominacji, lubię w niej grzebać i wynajdywać rzeczy, które mnie ciekawią. Poza tym oglądam sporo filmów, czytam książki, słucham płyt. Niedostępny, nierealny świat sztuki jest dla mnie bardziej pociągający niż rzeczywistość. Podobają mi się piosenki opowiadające pewne historie, ale przede wszystkim te fikcyjne. Nie lubię filmów opartych na faktach, bo uważam, że sztuka nie powinna naśladować życia, ale być dla niego przeciwnym biegunem, odskocznią, polem popisu dla wyobraźni. Pisząc teksty piosenek, nawet jeśli używam pierwszej osoby liczby pojedynczej, często nie opowiadam o sobie, ale o kimś, kogo wymyśliłem, kim chciałbym być lub kim nigdy nie będę.

3. W swoich inspiracjach muzycznych powołujecie się na szereg anglojęzycznych wykonawców. Jak to się stało zatem, że napisałeś teksty w języku polskim?
Pierwsze nagrania Miss Polski miały angielskie teksty, ale postanowiliśmy, że spróbujemy po polsku. Przekonał mnie Maanam, bo to jedyny polski zespół, którego mógłbym nazwać się wielkim fanem. Poza tym w Polsce mamy nadal problem z odbiorem tekstów anglojęzycznych. Ludzie skupiają się głównie na muzyce, słuchając zagranicznych zespołów, a odkąd mamy polskie teksty, dla wielu z nich ważny stał się również przekaz, jaki płynie ze słów. To było ryzykowna decyzja i spore wyzwanie, ale chyba się udało. Dzięki polskim tekstom piosenki Miss Polski stały się też w jakiś sposób bardziej oryginalne, bo nie kopiują od a do z zagranicznych produkcji. 

4. Obecnie wśród młodych zespołów alternatywnych istnieje silna chęć wybicia się na poziom ogólnoeuropejski czy wręcz światowy, stąd wiele z nich decyduje się na teksty w języku angielskim. Nie macie takich ambicji?
Za granicą jest tak wielka konkurencja, że najpierw wypada osiągnąć ten europejski poziom w Polsce, a potem próbować mierzyć się z tymi najlepszymi. Oczywiście byłoby fajniej grywać koncerty w Australii albo Stanach i mieć milion fanów na Facebooku, ale w praktyce wygląda to trochę mniej różowo, bo przyjeżdża do nas trzecioligowy zespół z zagranicy i okazuje się, że nikt w tym kraju nie potrafiłby w ten sposób zagrać. Mamy w planach nagranie angielskiej wersji albumu „Fitness”, ale przede wszystkim dlatego, że do większości z tych piosenek, jak wspominałem, powstały już dawniej angielskie teksty, będzie to więc takie dopełnienie przygody z debiutancką płytą, a przy okazji zobaczymy jak daleko nam do zespołów, którymi się inspirowaliśmy.

5. Czy są jakieś polskie zespoły, które stanowią inspiracje dla Miss Polski?
Lady Pank, Kombi i Budka Suflera! A tak na poważnie dla mnie na pewno wspomniany Maanam, ale głównie ten z okresu od debiutu do płyty „Róża” włącznie. Wiem, że Olek, nasz gitarzysta, jest fanem Republiki. Pewnie kilka zespołów, które lubimy, jeszcze by się znalazło, ale faktycznie tak się stało, że tworząc płytę, głównie słuchaliśmy zachodnich artystów, a pisząc teksty, inspirowałem się w dużej mierze zagranicznym kinem. Wyjątkiem był pomysł na tekst do piosenki „Lewy amant”, który wziął się od wypowiedzi Andrzeja Łapickiego. W jednym z wywiadów w ten sposób powiedział o sobie i swoich dawnych rolach. Bardzo mi się to spodobało, więc postanowiłem wymyślić takiego właśnie bohatera i umieścić go w naszej piosence.

6. Czy Twoim zdaniem twórczość Miss Polski jest w pewien sposób unikatowa na polskiej scenie muzycznej, czy jesteś w stanie wpisać ją w jakiś istniejący nurt?
Nie specjalnie orientuje się w nurtach muzycznych, szczególnie tych u nas w Polsce. Patrząc na recenzje i odbiór płyty, na pewno na to pytanie nie ma prostej odpowiedzi. Są ludzie, dla których to, co zrobiliśmy na „Fitness” jest totalnie świeże, unikatowe i intrygujące, są również tacy, którzy porównywali nas do Papa Dance, więc prawda być może leży pośrodku. Dobrze, że jakoś się o tej płycie mówi, lepiej lub gorzej, ale nieobojętnie. Oczywiście trzeba jej posłuchać, żeby wyrobić sobie własne zdanie na ten temat.

7. Widzicie się raczej po stronie muzyki alternatywnej, czy macie ambicje, aby przebić się ze swoją twórczością do mainstreamu?
Dla mnie Miss Polski jest pewną alternatywą w popie. Ciężko powiedzieć, że jesteśmy zespołem stricte alternatywnym. Podpisaliśmy kontrakt z wielką wytwórnią, nasze piosenki zwykle kończą się po trzecim refrenie i nie mamy ambicji zmieniania świata. Niestety w Polsce, jeśli nie gra się według schematu narzuconego przez radiostację na literę Z, niejako z definicji zostaje się wrzuconym do worka „muzyka alternatywna”. Z drugiej strony pop, który nas interesuje, czyli powiedzmy zespoły typu Pet Shop Boys, Duran Duran lub Roxy Music, to u nas raczej mało mainstreamowi sprawa, więc trudno liczyć na tłumy nastoletnich fanek pod sceną. Występujemy tam, gdzie nas zapraszają i raczej dorośli lubią nas bardziej od dorastających, chociaż mamy też silną grupę wsparcia wśród dzieci! Niedawno na specjalnym koncercie w przedszkolu zagraliśmy „Specjalistów w nocy” z małą Matyldą w roli Reni Jusis.

8. Jak doszło do powstania zespołu?
Po kilku latach grania w piwnicy, frustracji spowodowanej brakiem jakiegokolwiek sukcesu i pomysłu na życie, postawiliśmy założyć kolejny zespół, tym razem bez perkusji. Założenie było proste: więcej disco.

9. Czy trudno było Wam, jako debiutującemu zespołowi wydać album?
Gramy co najmniej od 10 lat, więc wielu błędów nie musieliśmy powtarzać, poza tym przez ten okres w miarę nauczyliśmy się grać. Olek zna już „Stairway to Heaven”, chociaż wstydzi się grać na próbach, Błażej potrafi klangiem wykonać solówkę Primusa, a ja z małą pomocą programu „Melodyne” poradziłbym sobie z repertuarem Bee Gees. Problemy młodych zespołów są zwykle takie same: albo nie ma dobrych piosenek, albo nie ma sprzętu i możliwości, żeby je dobrze zarejestrować, a potem przekonać kogoś w firmie płytowej do ich wydania. Nagrywając płytę, staraliśmy się wybrać najlepsze utwory i wyprodukować je najlepiej, jak potrafimy na dany moment, poza tym znaleźliśmy pomysł na siebie. Każdy z tych elementów jest niemniej ważny.

10. Każdy z Was miał już jakieś doświadczenia muzyczne sprzed grania w Miss Polski. Czy te okoliczności ułatwiły Wam w jakiś sposób zaistnienie na polskim rynku muzycznym?
Przez ostatnie lata nie rozstawaliśmy się z graniem, dlatego mogliśmy też poznawać coraz więcej osób związanych z muzyką. Ja w międzyczasie nagrywałem płytę Graftmann’a z Przemkiem Myszorem, Błażej grał w zespole Iowa Super Soccer, a Olek został gitarzystą w zespole Tomka Makowieckiego. Pod koniec pracy nad „Fitness” przyszedł nam do głowy pomysł, żeby przełamać męski wokal na płycie i dodać trochę kobiecego głosu. Ogłosiliśmy to znajomym i udało się zainteresować tymi piosenkami Reni Jusis oraz Anię Dąbrowską, które zgodziły się zaśpiewać. Fajnie, że wyszło to spontanicznie.

11. Myślicie już nad przyszłością Miss Polski? Macie zamiar dalej eksploatować estetykę „eleganckiego popu”?
Jak najbardziej. Lubimy elegancki pop. Na drugiej płycie proporcje składników, z których zrobiliśmy „Fitness” zapewne zostaną nieco zmienione. Ostatnio mam ochotę na odrobinę romansu z techno. Nie grozi nam chyba tylko heavy metal, ale dzisiaj kompletnie nie wiemy, jak zabrzmi kolejny album Miss Polski i szczerze mówiąc, mnie to akurat bardzo cieszy.

12. Macie jakieś marzenia, związane z przyszłością zespołu?
Moim małym marzeniem jest praca nad nowymi nagraniami w Berlinie. Podoba mi się klimat tego miasta i myślę, że Miss Polski w stolicy Niemiec to świetne połączenie.

Wypada mi więc życzyć Wam powodzenia, a wszystkich zainteresowanych twórczością Miss Polski zapraszamy na koncert, który odbędzie się już w piątkowy wieczór w NCPP.

Ostatnio modyfikowany: sobota, 09 kwietnia 2011 07:06

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Popularne teksty

KO na Facebooku

Ostatnio komentowane

Goście na stronie

Naszą witrynę przegląda teraz 17 gości 
© Kulturalne Opole 2009-2011. Wszelkie prawa zastrzeżone. Projekt i wykonanie: TEAM KO.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem dostępnym na licencji GNU GPL. © borysjr 2011