Brodka zaczyna nosić coraz to bardziej awangardowe i wyszukane stroje, niczym hipsterzy z ulic Nowego Yorku. Pokazuje się na letnich festiwalach muzycznych, co może świadczyć o tym, że śledzi trendy nie tylko w modzie ale i muzyce. Kumpluje się z Makowieckim i Jusis, a nawet zostaje zaangażowana do nagrania piosenki (rewelacyjnej!) z Silver Rocket. Nazbierała więc pełen koszyk inspiracji i nagrała odważną, oryginalną jak na polskie warunki a na dodatek całkiem przebojową płytę pt. Granda. Tylko ile w tym Moniki, a ile desperackiej pogoni za modą?
Smak nr 1. Nosowska. Inspiracje (żeby nie powiedzieć zrzyna) solowymi dokonaniami wokalistki Hey, aż bije po uszach u „nowej” Brodki. Połamany, zachrypnięty, zniekształcony wokal to raz. Osobiste, lekko infantylne, oraz ironiczne i niejednoznaczne teksty to dwa. Muzycznie…zresztą zachęcam do przesłuchania UniSexBlues a nastepnie Grandy. Myślę, że nikt nie będzie miał wątpliwości kto wskazał Brodce kierunek.
Smak nr 2. Freak folk. Gatunek prawie nie uprawiany na polskim podwórku. Jednak mocno lansowany przez opiniotwórcze serwisy zajmujące się muzyką alternatywną. A jak wiadomo mainstream wspomaga się (po odpowiedniej obróbce oczywiście) tym co rodzi się w undergroundzie. Tym bardziej, że Beyonce i Jay-Z dali się już przyłapać na koncercie Grizzly Bear. W przypadku Brodki należy mieć na uwadze góralskie pochodzenie wokalistki, dzięki czemu eksperymenty folkowe nie odbierają jej wiarygodności. Ale z tym Yesayerem w kawałku o pięciu smakach przesadziła.
Smak nr 3. Charlotte Gainsbourg. Że Brodka jest jej fanką możemy przeczytać w co drugim wywiadzie. Po cholerę więc łapać jeszcze tę srokę za ogon. Mowa o piosence Excipit, wykonaną w języku francuskim. Mnie nie smakuje. Po pierwsze kojarzy mi się z balladą o zakochanym pajacyku Pierrot (WTF?!). Po drugie odbiega od reszty kawałków na płycie. Jest podlany zbyt dużą dawką patosu, zbyt poważny jak na Grandę.
Smak nr 4. La Roux i brutalne disco. Piosenka Krzyżówka dnia. Do złudzenia kojarzy się z twórczością rudowłosej Brytyjki. Posłuchajcie tych syntezatorów!
Smak nr 5. „Budyń”/Łukasiewicz. Czyli autorzy większości tekstów (do Brodki należą tylko trzy na Grandzie). Jacek „Budyń” Szymkiewicz to lider Pogodno. Trzeba przybić Monice piątkę za ten wybór i za odwagę. Szymkiewicz znany jest z uwielbienia do absurdu i umiejętnej zabawy słowem. Tutaj na uwagę zasługuje Saute jego autorstwa, jeden z najlepszych tekstów na płycie. Z kolei Radek Łukasiewicz to wokalista, gitarzysta i autor tekstów z zespołu Pustki. Myślę, że rekomendacje są zbędne.
Można by doszukać się jeszcze kilku innych odniesień muzycznych na albumie Granda. Po co? Żeby udowodnić, że Brodka Ameryki nie odkryła. Za to całkiem nieźle wykształciła umiejętność czerpania inspiracji ze świeżych trendów muzycznych. Co prawda czasem aż nazbyt dosłownie. Ale nie to jest najistotniejsze w przypadku jej nowego albumu. Przełom stanowi fakt, iż mainstreamowa, popowa wokalistka zdobyła się na tego typu eksperyment. Żyjmy więc nadzieją, że Granda zwiastuje nową jakość w polskim popie. Może znajdą się inne „gwiazdy”, które odkryją ku swojemu wielkiemu zdziwieniu jak robi się dobry pop na zachodzie. Natalia Lesz chce być jak La Roux, a Doda zachwyca się The Ting Tings. Dobre i to… Ciekawe czy Rojek zaprosi Brodkę na przyszły Off Festiwal?





komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.