Odczuwam lekki niedosyt w związku z tym, że płyta przeszła bez większego echa na polskim rynku muzycznym. Właściwie nie zaistniała w całej masie podsumowań roku 2009. A jeśli już otrzymywała wyróżnienie, to daleko za hajpowanymi kapelami, których nie wypada nie zamieścić w pierwszej dziesiątce. Chociaż należy zauważyć, że kameralność albumu przydaje mu uroku.
Jeśli chodzi o zawartość krążka, mamy tu do czynienia ze specyficznym, funeralnym klimatem. You'd look nice in a grave śpiewa Gosling w piosence Werewolf Heart. Inspiracje Nickiem Cavem są aż nazbyt oczywiste. Trudno oprzeć się wrażeniu, że Gosling zaczerpnął od niego nawet manierę wokalną. Niezwykle ciekawym elementem w ich muzyce, jest dziecięcy chór, wyśpiewujący większość refrenów. Ten zabieg łagodzi nieco mroczny klimat płyty do poziomu grozy charakterystycznej dla filmów Tima Burtona. Dodaje jednocześnie ogromnego ładunku emocjonalnego. Biorąc pod uwagę kanadyjskie pochodzenie obu artystów ważną pozycją do której znajdziemy wiele odniesień na Dead Man’s Bones, jest album Funeral ich rodaków z Arcade Fire.
Warto także zwrócić uwagę na różnorodność kompozycji, od Dead Hearts gdzie duszny klimat wprost odbiera oddech, po najbardziej przebojowy kawałek Pa Pa Power. Sporą dawkę niepokoju wprowadza In The Room When You Sleep, gdzie Gosling śpiewa "I saw something sitting on you bed. I saw something touching your head (…) You better run". Nie zabrakło także groteski, którą ocieka kawałek My Body’s A Zombie For You. Ostatni utwór Flowers Grow Out Of My Grave, z powodzeniem mógłby odnaleźć się wśród repertuaru wspomnianych już wcześniej Arcade Fire.
Aranżacjom dodaje smaczku pogłoska, iż podobno artyści założyli przy nagrywaniu maksymalnie trzy podejścia do każdego utworu. Szczerze przyznam, że trudno w to uwierzyć. Dead Man’s Bones to dawka solidnie przemyślanej i zrealizowanej muzyki. Idealna do słuchania przy pełni księżyca.






komentarze
Wypraszam sobie, 'fankami'.
Kto śmie rezerwować Goslinga jednej płci?
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.