Specjalnie dla tych, którzy omijają amfiteatr szerokim łukiem i nie włączają telewizyjnej „Jedynki” w trakcie opolskiego festiwalu, piszemy „dlaczego warto wybrać się na OFF Festival?”, oddalony w linii prostej po torach zaledwie o 105 kilometrów.
Nigdy nie byłem specjalnym fanem koncertów i nadal nie jestem. Nie jestem zwolennikiem „zbiorowego” (czyt. masowego) uczestnictwa w wydarzeniach muzycznych, bowiem mocno zaburza ono moją percepcję i specyficznie rozumianą łączność pomiędzy mną a wykonawcą. Jestem więc muzycznym purystą, który konsekwentnie i świadomie omija pojawiające się wydarzenia muzyczne, które często przypominają farsę naprutych „fanów”, którzy przychodzą na koncerty, by coś „zamanifestować”, a najczęściej jest to manifestacja nieumiejętności spożywania alkoholu.
Rozmowa z Romanem Szczepankiem wokalistą zespołu Miss Polski, znanym również z dokonań solowych jako Graftmann.
1. Chcesz być jak James Bond. To kokieteria, przemyślany image, czy rzeczywiście utożsamiasz się z typem mężczyzny, który „pije, nie tańczy”?
Kulturalne Opole: Jak się znalazłeś tutaj w Opolu na XXXV Konfrontacjach Teatralnych?
Tymon Tymański: Zostałem zaproszony. Znalazłem się tutaj trochę nie wiadomo skąd, no bo nie do końca jestem człowiekiem teatru. Ale też nie jestem człowiekiem całkiem spoza teatru, ponieważ w teatrze bywam i sporo sztuk się naoglądałem. Muzycy to są z reguły prości ludzie bardzo. Mówiąc inaczej, rockmani i jazzmani to są prostaki, którzy są na bakier z literaturą.